Maksik

Lilypie Kids Birthday tickers

Kubuś

Lilypie Third Birthday tickers

poniedziałek, 3 maja 2010

...i moja pierwsza huśtawka:-)

A wszystko w odstępie dwóch dni. Życie znacznie nabrało tempa. Do tego dziś podczas przewijania i gilgotania Drugorodnego oczom Mamy Magdy ukazało się podniebienie górne w pełnej krasie, czyli dziąsełka również. Dziąsełka niespodziewanie zaopatrzyły się w kolejny ząb - dwójkę lewą. I tym samym Kubalinek ma na swoim koncie zębów sześć. Niejeden dziadek czy babcia by pozazdrościli...

Raz na wozie, raz pod wozem




I tak ostatnio coraz częściej. Kubalon uwielbia Starszego Brata. Ale jest to miłość niekoniecznie bezwarunkowa. Warunkiem jest nieograniczony wstęp do pokoju Pierworodnego, możliwość rzucania na odległość ulubionymi resorakami Maksiątka i raz na jakiś czas dostępność jego oka po to, aby włożyć w nie palec, a tym samym po raz kolejny udowodnić, że Drugorodny potrafi odpowiedzieć na nieustannie padające pytanie "Kubulku a gdzie Maksio ma oczko?"

wtorek, 27 kwietnia 2010

Nie o dzieciach. Dla dzieci.

Mama Magda się posypała. Prawda taka. 10 kwietnia. Nie chciało jakoś z niej to zejść. Jakoś poczuła, ból tych wszystkich zostawionych Matek, zrozpaczonych Mężów, osieroconych Dzieci. Tak jakby to dotyczyło jej. A nie dotyczyło. A mogło. Bo mieli podobny wiek, bo kogoś kochali, bo słyszeli "Tato, Kochanie, Córeczko".
Mama Magda się nie spodziewała tego po sobie. I zwolniło życie jej. I się mało chciało. I się dużo myślało. I naprawiło się dzięki temu kilka rzezy i zaniedbało się kilka rzeczy. Patrz - pisanie na ten przykład.
Komputer się nawet popsuł. Zagubił gdzieś wszystkie zdjęcia z ostatnich 7 lat. Na złość chyba...Albo...
Ale już oddał.
I już wracamy do życia.
Powoli.
My tak...
Chciała Mama żebyście Chłopcy wiedzieli.

czwartek, 8 kwietnia 2010

38 stopni w skali Celsjusza








Kiedy się ma taką temperaturę z przyczyn bliżej nieznanych i nagłych, to nie należy jednakowoż spoczywać na laurach i nic nie robić oprócz cierpienia. Drugorodny uważa, że tak wysoka temperatura jest czynnikiem jak najbardziej stymulującym do nowych życiowych wyzwań.
Dlatego razem z temperaturą postanowił dziś poćwiczyć stanie. I wyszło mu! Po raz pierwszy! Nie raz, nie dwa a co najmniej trzy. Po prostu. Wstał i stał.
Mama Magda tydzień temu miała taką temperaturę. I mimo tego, że nie musiałaby ćwiczyć stania, to była to ostatnia rzecz o której marzyła...Dlatego ustawicznie ćwiczyła leżenie. Ale i tak słabo poszło...
A tu proszę. Siurpryza!

Retrospekcje świąteczne

Trochę te Święta w tym roku były dziwne...Z jednej strony nie dojechał do nas Wujek Bartek, z drugiej strony dojechał dawno nie widziany Dziadek Kasjan. Jajka nie wyszły( dopiero w niedzielne popołudnie Tata Adam się przyznał, że zapomniał dodać octu do barwników. Wcześniej zarzekał się, że wszystko było ok). Ze święconką poszli tylko Tata Adam i Kubalon, bo Mama Magda miała resztki anginy, a Maksiątko tradycyjnie chore na milionową z kolei bakterię.
 Jedzenia było w bród, ale nie bardzo chciało się jeść. Ciocia Aga przyjechała na lanoponiedziałkowe śniadanie i za chwilę już poszła. Hiacynty nie zakwitły na czas, a ciasto się nie dopiekło. 
A potem był już wtorek.


Tak było w Maso Corto

Tuż przed Świętami Wielkiej Nocy. Dane jednak było tylko Tacie Adamowi i Pierworodnemu. Reszta drużyny jak zwykle podziwiała warszawskie pejzaże:-)







sobota, 3 kwietnia 2010

Maksiowy tekst dnia

Na gorąco. Tata Adam ogląda mecz. Hitowy. Podobno. Lech-Legia. Kiedy mecz kończy się przegraną Legii, Tata Adam komentuje krótko acz treściwie: "Kurde!".
Maksio na to:
"Tata ale to jest brzydkie słowo! Prawda Mama?(Mama potwierdza, cóż ma robić. Wie, że właśnie wrobiła Tatę Adama).
Maksio kontynuuje: 
"Wiesz, u nas nawet w przedszkolu nikt tak nie mówi! Nikt! A Ty ciągle: kurde,kurde,kurde,kurde,kurde,kurde (i tak z usprawiedliwioną niby lubością następne milion razy).

No i weź tu bądź mądry i wyciągnij konsekwencje. Bo używał, czy jednak nie używał????

środa, 31 marca 2010

Mam 5 lat, mam 5 lat, niech żyję, żyję Nam!




W sumie to ten tort i goście byli dzisiaj lekko zbędni. Najważniejsze, że Maksio jeden tort skonsumował w przedszkolu, tam też otrzymał laurki i wiele słów uwielbienia. A w domu najważniejszą rzeczą okazał się wehikuł Tajemniczej Spółki. Samochód z kreskówki o Scoobie Doo i jako dodatek figurki postaci. I właściwie nawet nie chodziło o samego Scoobiego, co o figurki potworów i duchów. Jak to jednak człowiek nie zna własnego dziecka...Mama Magda dałaby sobie rękę uciąć, że główną atrakcją będzie figurka Scoobiego!
A poza tym wniosek z dzisiejszego dnia. Nie należy pytać dzieci, które prezenty podobają im się najbardziej. Gdyż dzieci są prostolinijne i szczere i udzielają odpowiedzi zgodnych z ich odczuciami. Dlatego Prababcia Jadzia mogła się poczuc urażona faktem, że jej prezenty znalazły się na końcu listy nie znajdując uznania w oczach Drogiego Jubilata. Mama Magda czuła się niezręcznie widząc minę Prababci...z drugiej strony, trzeba było wymyślić jakąś inną klasyfikację prezentów...
A tak wyglądał Maksio w pierwszej minucie po urodzeniu. Czyli 5 lat temu:-)
Pierwsza minuta życia Maksiątka, była też pierwszą minutą nowego życia Mamy Magdy i Taty Adama. 5 lat minęlo tak szybko, że naprawdę aż trudno dziś uwierzyć, że aż tak. Ale każda minuta była warta wszystkiego. Dziękujemy Ci Synku! Wszystkiego Najlepszego! Mama, Tata, Kubuś.

Mój pierwszy pulpet









Maksio jadł pulpeciki z indyka zrobione przez Babcię Mariolkę. Kubuś wpatrywał się w nie łapczywie. Mama Magda posiada serce, więc postanowiła dać Kubusiowi spróbować tych specjałów, zamiast słoikowych zupek.
Pulpet został pochłonięty ze smakiem, czego niestety nie widać na zdjęciach. Jakieś takie dziwne momenty się zapisały w kadrze:-o
Ale jak Kubuś się krzywi, to nie zawsze oznacza, że danie mu nie smakuje. Raczej tak wygląda testowanie nowych smaków.
Z drugiej strony nie opanował jeszcze plucia. Na co jednakowoż Mama Magda jest przygotowana. Nie znasz bowiem dnia ani godziny...

Kubuś w obiektywie Maksia





Jak na swoją pierwszą sesję zdjęciową to fotograf Maksio spisał się całkiem nieźle:-).
Ale z takim modelem trudno zepsuć zdjęcia...:-0.
Powiedziała Mama Magda i poszła dalej puchnąć z dumy.

wtorek, 16 marca 2010

Żegnaj wanienko- witaj Wanno!




Dzisiaj Kubalinek po raz pierwszy kąpał się w dużej wannie, a to za sprawą fantastyczniej maty dla maluchów. Na początku był lekko onieśmielony, ale póżniej trzeba było się nieźle namęczyć, żeby go utrzymać w miejscu, bo za punkt honoru wziął sobie raczkowanie po wannie. Z raczkowania zdjęć brak, bo Mama Magda i Tata Adam byli dość mocno skupieni, na ogarnięciu Drugorodnego i niedopuszczeniu do niekontrolowanego zanurzenia.

Łzy kibica

Mama Magda postanowiła w niedzielę obejrzeć zawody pucharu świata w skokach narciarskich, gdyż Mama Magda bywa kibicem sportowym. Głównie tych sportów, w których zawodnicy z jej rodzimego kraju odnoszą sukcesy. Wtedy dużo łatwiej jest być zapalonym kibicem.
Ale, ale - niedzielne zawody. Pierworodny spojrzał z politowaniem na Mamę Magdę i zapytał: "A po co?". Znaczy, a po co oglądać. Mama Magda na to, że chce zobaczyć czy Adam Małysz wygra. Maksiątko z wyraźną irytacją: "A co Ty nie wiesz kto wygra? To ja Ci powiem: Simon Amman!".
Jakaś racja w tym była, ale żeby nie odbierać sobie jednak przyjemności przeżywania jakiś uniesień sportowych, Mama Magda namówiła Maksiątko na oglądanie Małysza.
I był to zasadniczy błąd. Gdyż. Jak się okazało Adam Małysz był po pierwszej serii dopiero 13. (Oglądanie Mama Magda zaczęła od drugiej serii, więc ta informacja spadła jak grom z jasnego nieba i wywołała u Pierworodnego gromkie: No nieeeeee! Nie oglądam!"). Ale kiedy Adam Małysz w drugiej serii skoczył rewelacyjnie, Maksio wyraźnie zainteresował się zawodami i zaczął odliczać kolejne oczka w Małyszowym skoku po złoto. I niestety po awansowaniu naszego Orła z Wisły o 12 pozycji do góry uwierzył, że nareszcie dożył dnia, żeby świadomie zarejestrować sytuację, w której nasz skoczek osiąga najwyższe podium. Oczekiwanie było tak wielkie, że kiedy komentator ogłosił, że mimo gorszego skoku zwycięstwo przypada Ammanowi, z oczu Maksia trysnęły łzy rozpaczy. Bo On naprawdę wierzył, że to jest taki dzień, w którym po prostu musi zatrzymać się dobra pasja Ammana...Niestety. Nie musi.

PS: Rozpacz i łzy słabo widoczne na zdjęciu, bo aparat jest też słaby. I trzymajmy się tej wersji chociaż Tata Adam myśli zgoła inaczej.

Tymuś ma 5 lat!













Nie byle co! Żyj nam długo Kochany, miej ciekawe życie, spotykaj życzliwych ludzi i zawsze pamiętaj:
"Always look on the bright side of life"

STO LAT:-)