Maksik

Lilypie Kids Birthday tickers

Kubuś

Lilypie Third Birthday tickers

poniedziałek, 8 lutego 2010

Ciężka miłość

Zaczęło się!




Raczkowanie! Mama Magda nie pamięta już czy lepiej, żeby raczkowało, bo łatwiej żyć, czy lepiej jak jeszcze się samo nie przemieszcza...Dziecko w sensie.
Na razie więc Mama Magda jest po prostu bardzo dumna z Drugorodnego;-)

Aha, i banana dzisiaj zjadł. W kawałkach! Dwa zęby jak widać wystarczyły.
Mama Magda myśli, że warto to zapamiętać na przyszłość. Swoją...:-O

Idealny prezent.





Kuba otrzymał fantastyczną i ukochaną przez większość dzieci fontannę piłek od Mikołaja. Fontanna wylądowała w szafie, bo prezentów było po prostu zbyt wiele i Mama Magda postanowiła dawkować przyjemności. Dziś zadebiutowała i okazało się, że jest idealna...dla Maksia. Kuba olał ją totalnie, a Maksio, który miedzy Bogiem a prawdą gdziekolwiek jej nie zobaczył zawsze się nią bawił, odpłynął totalnie. Ze szczęścia. Poświęcił nawet wieczorne oglądanie ulubionego filmu o Roarym na Mini Mini. Co prawda czujny był jak ważka i poprosił o nagranie bajki, ale jednak cóż za wyczyn!
Dzisiaj również Maksio zaznaczył, że do jego urodzin pozostało już niewiele czasu i czas żeby Mama Magda i Tata Adam pomyśleli poważnie nad prezentem urodzinowym.
Mama Magda musi chyba jednak zweryfikować przedział wiekowy prezentu. Bo jak widać takie od 9 miesięcy jak najbardziej mogą być...

Dobrze, że już w sobotę jedziemy...


...bo Maksiątko i tak już właściwie o niczym innym nie mówi. Pierwszą rzeczą jaką robi po przebudzeniu jest poinformowanie całej rodziny, że do wyjazu pozostało tyle i tyle dni. Po czym wdziewa na siebie poszczególne atrybuty narciarza, włączając w to bieliznę termiczną i skarpety narciarskie...
Jedźmy, jedźmy bo...

Trudna sztuka współpracy






Właściwie nie ma już sytuacji, żeby Pierworodny z Drugorodnym nie bawili się razem. Rokuje to dobrze na przyszłość - Mama Magda i Tata Adam oczami wyobraźni widzą siebie leżących z książką na kanapie i sączących powolnie...oczywiście soczek:-)
Niestety nie zawsze team młodych panów D. pracuje idealnie. Dziś Kubalon z imponującą stanowczością wykolejał wszystkie pociągi, które zawiadowca Maks puszczał zgodnie z własnym rozkładem jazdy. Na początku zawiadowcę to śmieszyło, później
                                                                                  jednak stanowczo zaprotestował.                        
No bo jaki sens puszczać pociągi zgodnie z rozkładem jazdy, skoro żaden nie zdąży zaliczyć ani jednej stacji!
Wieczorem w łóżku zawiadowcy odbyła się poważna rozmowa z Mamą Magdą. Zawiadowca uprzedził lojalnie, że jeśli takie sytuacje będą się powtarzać, to on będzie się wkurzał...i nic na to nie poradzi.
Mama Magda wysłuchała i przyjęła do wiadomości.

piątek, 5 lutego 2010

Pierwszy prawdziwy spacer po trzech tygodniach...










...odbył się dziś w lesie Kabackim. Spacer miał być podwójną radością, gdyż mieli go zaliczyć obydwaj synowie rodziny D. Niestety niestety szczęścia by było za wiele...
Ponieważ wczoraj nie byle jaki lekarz, bo Profesor stwierdził, że zarówno Maksiątko jak i Kubalon są już zdrowi, Mama Magda uznała, że czas rozpocząć normalne życie. Jednakowoż bądź Kubalon postanowił pokazać, że nawet Profesorskie diagnozy jest w stanie zbojkotować i w nocy dostał gorączki spowodowanej powolnym, acz znaczącym pojawianiem się na świecie kolejnych zębów. Mama Magda naliczyła pięć pchających się na światło dzienne.
Gorączka pozostała do dzisiaj więc spacer zaliczył tylko Pierworodny, choć Mama Magda po przespanych zaledwie 3,5 h (zęby, zęby!!!) ledwo powłóczyła nogami.
W przeciwieństwie do Polki Idolki, która sanki ma za nic, Maksiątko uważa, że sprzęt ten stworzono aby absolutnie i pod groźbą kary nie opuszczać go ani na chwilę.
I przez równą godzinę tworząc różne pozycje nie zszedł ze sprzęta nawet małym palcem u nogi.
A ponieważ postanowił przy okazji zbierać różne okazy patyczków, to Mama Magda zaliczyła wielokrotne podjeżdżanie, zawracanie, zabieranie, podnoszenie,wyrzucanie, wymienianie, tylko po to, żeby pod koniec spaceru zostawić to wszystko na wylocie leśnej drogi...

Riplej



Mama Magda naprawdę się starała. Od kilku dni. Nawet bardzo. Ale uchwycenie Bogdana Wenty w wersji Maksiątkowej nie jest łatwe...Pierworodny udaje trenera szczypiornistów w różnych sytuacjach, niekoniecznie sportowych. A w sytuacjach sportowych każdą akcję mamy w wersji podwójnej. Najpierw na przykład tradycyjne kopnięcie na bramkę. A później Maksik krzyczy:"Mama, Mama a teraz pokaże Ci na telewizorze!" co w wolnym tłumaczeniu oznacza: dam Ci ripleja. I daje. Wszystko jak trzeba, w zwolnionym tempie. W związku ze związkiem dynamiczne gry zespołowe znacznie straciły swe tempo. Ciągle tylko riplej i riplej...

A zdjęcia naprawdę najlepsze z całej kolekcji.

czwartek, 4 lutego 2010

Maksiowy tekst dnia

"Mamo jakie piękne dziś słońce, jaki piękny dzień, no po prostu radość dla oczu!"


Tata Adam zaproponował Maksiowi, żeby poszli się pobawić do pokoju Pierworodnego. Na to Maksio:
"-No to mykaj Tatuś do mojego pokoju, raz, raz, już, już..."

wtorek, 2 lutego 2010

A ja sam się myję!




Ze względu na istniejące jeszcze w organizmie Kubalona zapalenie oskrzeli, poranne i wieczorne ablucje wykonywane są w wersji mocno okrojonej, przy użyciu umywalki, a nie ulubionej słonecznożółtej wanny. Kuba doszedł dziś do wniosku, że mycie przez Rodziców w tym wieku to obciach i nogi umył  sobie sam:-) 

piątek, 29 stycznia 2010

Kubalon w raju. Zabawkowym.

Miało być wystrzałowo a wyszło troszkę inaczej



Przedwczoraj Mamy Magdy urodziny. Wczoraj Kubusia "rocznica" 8 miesięcy. Balowało się oj, balowało.  Jakieś 10 minut przy torcie i tulipanach w ulubionym Maksiowym kolorze. W końcu sam wybierał:-).
W tym roku jednak wyjątkowo nie chodziło o obchody, ale o fakt, że wszyscy byliśmy razem. A mogło się skończyć inaczej, bo w poniedziałek Kubalon wylądował w szpitalu. Podejrzenie zapalenia płuc. Na szczęście po zrobieniu wszystkich badań okazało się, że Drugorodny ma "tylko" zapalenie uszu i zapalenie oskrzeli i możemy spróbować poleczyć się w domu. Jak się nie uda - wracamy do szpitala. W nocy Kubuś wrócił do domu i był to jeden z najszczęśliwszych momentów w życiu Mamy Magdy. I chyba się udało bo nadal śpi we własnym łóżku. Ale o zdrowych dzieciach na razie można zapomnieć...
Maksiątko zaraziło Kubę, Mamę Magdę i Tatę Adama i wirus widocznie krąży w domu, bo Pierworodny już się czuł lepiej, a od wczoraj znów kaszle jak oszalały. I tak wkoło Macieju, wszyscy wszystkim oddają swoje zmutowane zarazki. Oby do lata. Byle ominąć szpital...
A swoją drogą czy ktoś wie jak się robi 8 miesięcznemu dziecku rentgen klatki piersiowej? To dla niewtajemniczonych: Kładzie się gołe do pasa, zwykle krzyczące z rozpaczy dziecko na wielkim, zimnym metalowym prostokącie - kliszy i unieruchamia się jego ramiona, głowę i nogi workami z piaskiem. A potem mówi się rodzicom, żeby wyszli na chwilę...
Mama Magda wie, że to trwało WIECZNOŚĆ. Czy naprawdę w XXI wieku nie ma bardziej humanitarnej metody???????

niedziela, 24 stycznia 2010

Daleka bliska przyszłość


W rodzinie narciarzy wyjścia nie ma. Jeździć musi każdy. Tak przynajmniej twierdzi Tata Adam, który zapytany przez Mamę Magdę : "A co będzie jak nasze dzieci nie będą chciały jeździć na nartach?" odpowiedział z wielkim zdziwieniem :"Jak to NIE BĘDĄ CHCIAŁY? Będą musiały CHCIEĆ!". Z Maksiem na razie się udało. Załapał.
A Kubalinek przymiarki czyni już dziś, choć do założenia nart zostało jakieś 2,5 roku.
Ale czym skorupka za młodu...warto chuchać na zimne...i takie tam...

Uwielbienie




Obecnie Kubalon uwielbia dwie osoby: niezmiennie Maksiątko, a od piątku także tańczącą małpkę. Jakość życia znacznie się poprawiła. Można sobie wygodnie posiedzieć, muzyczki posłuchać, pograć i potańczyć. Wszystko za sprawą jednej starej zabawki, która służyła wcześniej trójce dzieci, z takim samym powodzeniem: Pierworodnemu, Oli i Bartusiowi. Przez ten czas, zatraciła gdzieś po drodze jedną trąbkę, ale kto by tam zwracał na to uwagę skoro dwie inne pozostały.

środa, 20 stycznia 2010

Kuba wie co prawdziwy polski piłkarz robić na boisku powinien


Pierwszy mecz piłki nożnej


Chłopaki rozegrali dzisiaj. Co prawda nie do końca było wiadomo, czy grają w jednej drużynie, czy w przeciwnych, ale fakt jest faktem.

Kiedy dzieci chorują.











Bo chorują. Znowu. Mama Magda stwierdza że opadło jej wszystko. Ile można??? Maksio był zdrowy dwa miesiące. Kuba półtora tygodnia!!!!
A kiedy dzieci siedzą zamknięte w czterech ścianach, to różne im rzeczy przychodzą do głowy. Pierworodny znalazł dziś w czeluściach swej szafki z artykułami piśmienniczymi flamastry do malowania po szybach...Dostał je w prezencie od chrzestnej cioci Małgosi, któraż to przytargała je z wakacji w Indonezji. Mama Magda nadmieni, że ciocia Małgosia jest na tyle młoda, że może podróżować po świecie bez pytania kogokolwiek o zgodę i dzieci nie posiada. Maksiątko bawiło się przednio, a Mama Magda postanowiła poprosić ciocię Małgosię o wymycie szyb.
Bo flamastry schodzą z nich a jakże, tylko jakoś tak później niewiele przez nie widać:-O.

Technicznie i naukowo




Dzisiaj Maksiątko uczyło Kubalinka jak grać na komputerze do nauki literek. Cierpliwie tłumaczył:
"Naciśnij teraz D, no D Kubuś!". Mama Magda nie wyprowadzała Pierworodnego z błędu, że Drugorodny jeszcze przez kilkanaście ładnych miesięcy będzie miał literkę "D" w głębokim poważaniu, tak jak i resztę alfabetu, bo zaangażowanie Starszego Brata było imponujące. Kubuś też imponująco reagował na widok komputera i dźwięków wydających się z niego na wciąż. Na tyle imponująco, że Mama Magda ledwo zdjęcia zrobiła, bo musiała być czujna jak ważka, żeby nie było bliskiego spotkania z podłogą. Drugorodnego oczywiście...
Ot i wytłumaczenie,czemu jakość pozostawia wiele do życzenia. Na podorędziu był tylko telefon...

Uśmiech



Taki właśnie jest Kubalon. Przez znaczną część swojego bujnego, prawie 8 miesięcznego życia. Nic tylko się uśmiechnąć:-)

niedziela, 17 stycznia 2010



Drugorodny pełzanie opanował do perfekcji. Wczoraj pokonał odcinek z dużego pokoju do pokoju starszego brata( przez korytarz, który ciągnie się przez całą szerokość mieszkania), w tempie iście imponującym i dającym do myślenia Mamie Magdzie, która jednakowoż musi pomyśleć o większej kontroli Kubalona i mniejszej swobodzie własnej. Zwierz na K. podczas podróży zbiera po drodze wszystkie widoczne i niewidoczne wyraźnie rzeczy, choć zdecydowanie preferuje kapcie...





...a jak już się zmęczy bieganiem, to odpocznie a jakże. Zawsze w tej samej pozycji. Na boczku...