wtorek, 8 czerwca 2010
Rodzinne retrospekcje urodzinowe
Świeczkę pomógł zdmuchnąć Maksio:-) Kubalon z rzeczy położonyvh na stole podczas 'testu" pierwszoroczniaka wybrał pióro, co oczywiście znaczy, że NA PEWNO zostanie pisarzem. Podczas analogicznego testu cztery lata wcześniej Maksio wybrał książkę, co NA PEWNO oznacza, że zostanie znawcą literatury. A to wszystko NA PEWNO oznacza, że synowie intelektualiści NA ZAWSZE pozostaną na garnuszku Rodziców. Żegnaj spokojna starości...:-)Wszystkiego Najlepszego Synku!





piątek, 4 czerwca 2010
Wielka ulewa
Zalany ogród, trzy czwarte osiedla pływa. Szczęście, że mieszkamy ciut wyżej niż wszyscy. Ale Mama Magda słabo spała dziś w nocy.Oczami wyobraźni widziała wodę wlewającą sie do domu. Brakowało kilku centymetrów...Za ogrodzeniem zwykle jest droga. Dziś rano objawiła się rzeka. Lekki koszmar.
Rowery trzy
Wczorajszy wypad rowerowy był naprawdę wyjątkowy. Po raz pierwszy rowerem pojechał Kubulek. Z Tatą Adamem za sterami. Po raz pierwszy też, na wycieczkę pojechało Maksiątko, swoim nowym rowerem dla sześciolatków(o czym Pierworodny przypomina non stop i co ma niby usprawiedliwiać ewentualne porażki bicyklowe). Maksiątko trzeba dodać, przesiadło się na Duży Rower całkiem niedawno, więc Mama Magda miała duszę na ramieniu.
Początki były trudne. Pierwsza minuta - wjazd w trzyletnią sąsiadkę Anię. Płacz. Ani oczywiście.
Piąta minuta - wjazd w pokrzywy. Płacz. Maksia oczywiście.
Kolejne minuty - wjazdy w krzaki, kałuże itp.
Po 15 minutach i kilku siniakach sytuacja została opanowana. Na tyle, że mogliśmy pojechać do kaczek, które zamieszkują przy bajecznych ulicach Królowej Śniegu i Złotej Rybki. Maksio kaczki obejrzał, ale poszukiwał głównie żab, które intensywnie kumkały. Efekt - Kompletnie Mokre Nogi. Woda chlupała. Buty nie wyschły do dzisiaj.
A Kubulek jazdę na rowerze chyba lubi. Mama Magda pisze "chyba", bo z takim brakiem reakcji jeszcze się nie spotkała. Na nic. Totalna zlewka. Jadę to jadę. Nie jadę to też dobrze.
No to wybieramy opcję "jadę".
Początki były trudne. Pierwsza minuta - wjazd w trzyletnią sąsiadkę Anię. Płacz. Ani oczywiście.
Piąta minuta - wjazd w pokrzywy. Płacz. Maksia oczywiście.
Kolejne minuty - wjazdy w krzaki, kałuże itp.
Po 15 minutach i kilku siniakach sytuacja została opanowana. Na tyle, że mogliśmy pojechać do kaczek, które zamieszkują przy bajecznych ulicach Królowej Śniegu i Złotej Rybki. Maksio kaczki obejrzał, ale poszukiwał głównie żab, które intensywnie kumkały. Efekt - Kompletnie Mokre Nogi. Woda chlupała. Buty nie wyschły do dzisiaj.
A Kubulek jazdę na rowerze chyba lubi. Mama Magda pisze "chyba", bo z takim brakiem reakcji jeszcze się nie spotkała. Na nic. Totalna zlewka. Jadę to jadę. Nie jadę to też dobrze.
No to wybieramy opcję "jadę".
Jasno,ciemno,jasno,ciemno
I tak przez cały dzień. A zadanie ma Drugorodny ułatwione, bo Pan Architekt projektując to Cudowne Mieszkanie umieścił kontakty mniej więcej na wysokości 75 cm od podłogi. Mama Magda uważała to za bardzo nowatorski pomysł architektoniczny, nawet wtedy, gdy urodził się Pierworodny, który wykazywał zerowe zainteresowanie elektrycznością.
Kubalon za to zawsze i wszędzie. A głównym zajęciem Mamy Magdy jest chodzenie po mieszkaniu i wyłączanie zbędnego oświetlenia.
Co więcej podczas dzisiejszego rowerowego spaceru, zblazowany Kubul ożywił się jedynie na widok alejki z latarniami i wskazując wszystkie po kolei, żądał potwierdzenia, że Rodzice widzą każdą z osobna i mają świadomość jakie to super...
Legia
To z zaległości bo zaginął aparat. Na kilka dni się schował. Tydzień temu z okazji Dnia Dziecka Legia otworzyła się na dzieci. Maksio po raz pierwszy był na stadionie, który jeszcze nie do końca wygląda tak jak wyglądać powinien. Pierworodny zarzucił Tatę Adama pytaniami: "Gdzie będziemy siedzieć?", "Czy mamy kupione bilety?" i "A jaki będzie pierwszy mecz?". Pytania pozostały bez odpowiedzi.
Na Legii odbywały się także rozgrywki dziecięcych drużyn piłkarskich. Maksia niedoszła drużyna KOSA Konstancin zajęła 2 miejsce. Gratulacje! Mama Magda pisze niedoszła, gdyż Syn Starszy był na trzech treningach, z czego podczas dwóch płakał, a podczas trzeciego nie wszedł nawet na boisko.
Kocha grać, bardzo dobrze mu idzie ( tak twierdzi trener). Ale niestety Maksio nie akceptuje trenera, a raczej metod edukacyjnych w postaci poniesionego głosu. I to nawet nie idzie o podniesiony głos na Niego, ale jak twierdzi "jest mu przykro kiedy trener krzyczy na innych":-o
Na razie więc gwiazdą piłki pozostanie jednakowoż na własnym, domowym boisku. Może na zawsze...
Na Legii odbywały się także rozgrywki dziecięcych drużyn piłkarskich. Maksia niedoszła drużyna KOSA Konstancin zajęła 2 miejsce. Gratulacje! Mama Magda pisze niedoszła, gdyż Syn Starszy był na trzech treningach, z czego podczas dwóch płakał, a podczas trzeciego nie wszedł nawet na boisko.
Kocha grać, bardzo dobrze mu idzie ( tak twierdzi trener). Ale niestety Maksio nie akceptuje trenera, a raczej metod edukacyjnych w postaci poniesionego głosu. I to nawet nie idzie o podniesiony głos na Niego, ale jak twierdzi "jest mu przykro kiedy trener krzyczy na innych":-o
Na razie więc gwiazdą piłki pozostanie jednakowoż na własnym, domowym boisku. Może na zawsze...
piątek, 28 maja 2010
"Taki ze mnie Wilk!", czyli co było wczoraj

U Maksia w przedszkolu bardzo dba się o to, żeby nikt nie poczuł się urażony. Dlatego rok do roku, nie ma przedstawień z okazji Dnia Matki, tylko jest przedstawienie z okazji DNIA RODZINY.
W tym roku Tygrysy przygotowały spektakl oparty na popularnych bajkach. Pierworodny był Wilkiem z bajki o Czerwonym Kapturku. Kapturkiem - Matylda.
Mama Magda mało zawału nie dostała, próbując stworzyć jak najbardziej atrakcyjny strój wilka. Było trudno. Trudność również polegała na tym, że jeżeli idzie o robótki ręczne, tudzież zdolności plastyczne, to Mama Magda znajduje się na wybitnie szarym końcu. Bardzo wybitnie szarym...
Ale szary wilk jakoś w końcu zagrał w przedstawieniu. Zagrał naprawdę cudnie. Głośno, wyrażnie, bez pomyłek...a nie, była jedna. W części angielskiej Maksik stwierdził - "I LIKE IS DOG". Ale wszyscy go zrozumieli i bili brawo, więc Mama Magda uważa, że naprawdę cool i great i rewelasjią.
Urodzinowe późne popołudnie
Kubalon drugi w życiu urodzinowy dzień zakończył testowaniem prezentu - zjeżdżalni. Pierwszy dzień urodzin zakończył o ile Mama Magda pamięta spaniem. Chyba mu się spodobało na tym świecie, bo w ogóle nie płakał. Nawet jak się budził.
Pani, która leżała z Mamą Magdą w sali, w szpitalu razem ze swoim synkiem Aleksandrem, co jakiś czas wymownie wzdychała i mówiła: "Ale Pani to ma grzeczne dziecko..."
Analogiczna sytuacja 4 lata wcześniej. Ten sam szpital. Sala obok. Mama Magda po mniej więcej 8 godzinach trzymania Maksia na rękach, próbuje go po raz setny odłożyć do wózeczka...Udało się, hurra,można pójść do łazienki! Leci. Wraca po 45 sekundach. Wchodzi. W sali słychać rozdzierające "la,laaaaaaaa,laaaaaaaa". Mama Magda biegnie, bierze Pierworodnego na ręce i lekko skonfundowana mówi: "Przepraszam".
Inne panie w sali na to, z mocnym akcentem współczucia w głosie: "Nic, nie szkodzi. Płakał cały czas...".
Ale jakoś miłość w obu przypadkach ta sama...Miłosna że hej...
Do meritum. Czyli do dzisiaj. Prezent jak widać powyżej podobał się, a jakże. Maksiowi i Lence, którzy uczestniczyli w testach również:-)
A poniżej Kubulek w dniu narodzin. Wieki temu...
Pani, która leżała z Mamą Magdą w sali, w szpitalu razem ze swoim synkiem Aleksandrem, co jakiś czas wymownie wzdychała i mówiła: "Ale Pani to ma grzeczne dziecko..."
Analogiczna sytuacja 4 lata wcześniej. Ten sam szpital. Sala obok. Mama Magda po mniej więcej 8 godzinach trzymania Maksia na rękach, próbuje go po raz setny odłożyć do wózeczka...Udało się, hurra,można pójść do łazienki! Leci. Wraca po 45 sekundach. Wchodzi. W sali słychać rozdzierające "la,laaaaaaaa,laaaaaaaa". Mama Magda biegnie, bierze Pierworodnego na ręce i lekko skonfundowana mówi: "Przepraszam".
Inne panie w sali na to, z mocnym akcentem współczucia w głosie: "Nic, nie szkodzi. Płakał cały czas...".
Ale jakoś miłość w obu przypadkach ta sama...Miłosna że hej...
Do meritum. Czyli do dzisiaj. Prezent jak widać powyżej podobał się, a jakże. Maksiowi i Lence, którzy uczestniczyli w testach również:-)
A poniżej Kubulek w dniu narodzin. Wieki temu...
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































