piątek, 14 maja 2010
poniedziałek, 10 maja 2010
"Budujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom..."
"Kubalon chodzi" raz jeszcze.
Zdjęcia udostępniła niezawodna Matka Polki, która mimo tego, że zajęta była pełną obsługą gości podczas urodzin Córki Jedynej Polderynki, znalazła czas aby uwiecznić - nie na jednym bynajmniej zdjęciu - postępy Drugorodnego w chodzeniu. Czego nie można powiedzieć o Rodzicach wyżej wymienionego. Zdjęć na ten temat powstało z ich czterech marnych rąk jedno. i też marne.
Dziękujemy ciociu Kasiu!
Dziękujemy ciociu Kasiu!
niedziela, 9 maja 2010
Po raz pierwszy i po raz pierwszy
Mama Magda ma wrażenie, że na urodzinach Poli najlepiej bawił się Kuba. Bo z radości pochłonął trzy kawałki świetnego jakby nie patrzeć pasztetu (pierwszy raz w życiu) i nagle z tej siły pasztetowej chyba, wstał i poszedł. Pierwszy raz w życiu sam. Co prawda z pomocą rewelacyjnego drewnianego wózeczka, ale jednak, jednak.
A pasztetu domagał się więcej i więcej. Ale Mama Magda pomyślała o ewentualnych konsekwencjach żołądkowo jelitowych, jeśli się na ten przykład pasztecik nie przyjmie i powiedziała "pas".
Bo Tata Adam nie bardzo lubi przewijać. Zawsze mu jakoś biedaczynie nie po drodze...
Za to na tym zdjęciu wyraźnie widać zadowolenie dumnego z postępów syna Ojca:-o
Polderynka nam się wzięła i zestarzała
O kolejny rok. Już drugi w życiu. Poważna sprawa...Byliśmy, miód i tort jedliśmy, i świetnieśmy się bawiliśmy. ŻYJ NAM POLU STO LAT!
Podejrzane
Mama Magda postanowiła napić się kawy. Bo jakby się nie napiła, to pewnikiem by padła. Tata Adam został wysłany razem z Pierworodnym bo niezbędne fruktuały pozwalające przyrządzić szybki i niezbyt skomplikowany smakowo obiad. Mama Magda stwierdziła, że mając na pokładzie jedno dziecko, szanse na kawę znacznie wzrosły, więc wyżej wymienioną poczyniła i nawet serniczka kawałek dodała. Zasiadła na kanapie i nagle usłyszała z pokoju Drugorodnego hałas. Coś wielokrotnie uderzyło o podłogę. Ale że:
a) płaczu nie było
b) nie bardzo chciało się porzucać kawę i serniczek
c) poczucie że "kurcze blade no co, ja też mam prawo do chwili spokoju"
to Mama Magda nie zmieniła miejsca pobytu. Za chwilę dało się słyszeć kolejne dźwięki w stylu"aaa", "bababababa", "mmaammma" i coś w rodzaju "hi,hi,hi". I to "hi,hi,hi" Mamę Magdę już ruszyło z miejsca. A w pokoju Drugorodnego bałagan. Wszystkie książki znalazły się na ziemi. Wśród książek Kubulek. Zachwycony. Zaczytany. I nawet pokazał, która lektura była najfajniejsza. Ta gdzie widać dzieci. Strona z płaczącym Tomkiem jest hitem. Koniec. 







poniedziałek, 3 maja 2010
Lubimy przyjeżdżać do Zagościńca:-)
Nawet bardzo...Maksia nie ma na zdjęciach, bo przez 4 godziny grał piłkę. Trudno się robi zdjęcia biegającemu obiektowi. Mama Magda chyli czoła przed fotoreporterami sportowymi.




Efekt tak intensywnego grania był widoczny dopiero dzień później. Zapalenie lewego ucha:-o. Antybiotyk. Kolejny w tym roku. Przerwa od ostatniego - 2,5 tygodnia. Nawet Mamie Magdzie nie chce się tego komentować, bo ostatniego roku nie zaliczy do udanych jeśli idzie o zdrowie dzieci.




Od listopada do maja były może ze trzy weekendy, podczas których, żadne z dzieci nie było chore. Porażka.
Ale Zagościniec jest super.
Moja pierwsza zjeżdżalnia
Bardzo się podobało, oj bardzo. Ubaw po pachy i piski zachwytu non stop. Kubalon zjechał na dół, natychmiast wstał - tzn, obrócił się na pupie i wstał przytrzymując się zjeżdżalni i dalejże wchodzić po niej. Byle szybciej na górę, byle szybciej zjechać.
W tym czasie Maksiątko dzielnie stawiało czoła dwóm "starszym chłopakom z osiedla", którzy w niecny sposób postanowili go ograć w nogę. Prawie im się udało...Prawie.



W tym czasie Maksiątko dzielnie stawiało czoła dwóm "starszym chłopakom z osiedla", którzy w niecny sposób postanowili go ograć w nogę. Prawie im się udało...Prawie.



...i moja pierwsza huśtawka:-)
A wszystko w odstępie dwóch dni. Życie znacznie nabrało tempa. Do tego dziś podczas przewijania i gilgotania Drugorodnego oczom Mamy Magdy ukazało się podniebienie górne w pełnej krasie, czyli dziąsełka również. Dziąsełka niespodziewanie zaopatrzyły się w kolejny ząb - dwójkę lewą. I tym samym Kubalinek ma na swoim koncie zębów sześć. Niejeden dziadek czy babcia by pozazdrościli...







Raz na wozie, raz pod wozem



I tak ostatnio coraz częściej. Kubalon uwielbia Starszego Brata. Ale jest to miłość niekoniecznie bezwarunkowa. Warunkiem jest nieograniczony wstęp do pokoju Pierworodnego, możliwość rzucania na odległość ulubionymi resorakami Maksiątka i raz na jakiś czas dostępność jego oka po to, aby włożyć w nie palec, a tym samym po raz kolejny udowodnić, że Drugorodny potrafi odpowiedzieć na nieustannie padające pytanie "Kubulku a gdzie Maksio ma oczko?"
wtorek, 27 kwietnia 2010
Nie o dzieciach. Dla dzieci.
Mama Magda się posypała. Prawda taka. 10 kwietnia. Nie chciało jakoś z niej to zejść. Jakoś poczuła, ból tych wszystkich zostawionych Matek, zrozpaczonych Mężów, osieroconych Dzieci. Tak jakby to dotyczyło jej. A nie dotyczyło. A mogło. Bo mieli podobny wiek, bo kogoś kochali, bo słyszeli "Tato, Kochanie, Córeczko".
Mama Magda się nie spodziewała tego po sobie. I zwolniło życie jej. I się mało chciało. I się dużo myślało. I naprawiło się dzięki temu kilka rzezy i zaniedbało się kilka rzeczy. Patrz - pisanie na ten przykład.
Komputer się nawet popsuł. Zagubił gdzieś wszystkie zdjęcia z ostatnich 7 lat. Na złość chyba...Albo...
Ale już oddał.
I już wracamy do życia.
Powoli.
My tak...
Chciała Mama żebyście Chłopcy wiedzieli.
Mama Magda się nie spodziewała tego po sobie. I zwolniło życie jej. I się mało chciało. I się dużo myślało. I naprawiło się dzięki temu kilka rzezy i zaniedbało się kilka rzeczy. Patrz - pisanie na ten przykład.
Komputer się nawet popsuł. Zagubił gdzieś wszystkie zdjęcia z ostatnich 7 lat. Na złość chyba...Albo...
Ale już oddał.
I już wracamy do życia.
Powoli.
My tak...
Chciała Mama żebyście Chłopcy wiedzieli.
czwartek, 8 kwietnia 2010
38 stopni w skali Celsjusza
Kiedy się ma taką temperaturę z przyczyn bliżej nieznanych i nagłych, to nie należy jednakowoż spoczywać na laurach i nic nie robić oprócz cierpienia. Drugorodny uważa, że tak wysoka temperatura jest czynnikiem jak najbardziej stymulującym do nowych życiowych wyzwań.
Dlatego razem z temperaturą postanowił dziś poćwiczyć stanie. I wyszło mu! Po raz pierwszy! Nie raz, nie dwa a co najmniej trzy. Po prostu. Wstał i stał.
Mama Magda tydzień temu miała taką temperaturę. I mimo tego, że nie musiałaby ćwiczyć stania, to była to ostatnia rzecz o której marzyła...Dlatego ustawicznie ćwiczyła leżenie. Ale i tak słabo poszło...
A tu proszę. Siurpryza!
Retrospekcje świąteczne
Trochę te Święta w tym roku były dziwne...Z jednej strony nie dojechał do nas Wujek Bartek, z drugiej strony dojechał dawno nie widziany Dziadek Kasjan. Jajka nie wyszły( dopiero w niedzielne popołudnie Tata Adam się przyznał, że zapomniał dodać octu do barwników. Wcześniej zarzekał się, że wszystko było ok). Ze święconką poszli tylko Tata Adam i Kubalon, bo Mama Magda miała resztki anginy, a Maksiątko tradycyjnie chore na milionową z kolei bakterię.
Jedzenia było w bród, ale nie bardzo chciało się jeść. Ciocia Aga przyjechała na lanoponiedziałkowe śniadanie i za chwilę już poszła. Hiacynty nie zakwitły na czas, a ciasto się nie dopiekło.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















